JUŻ W CZASACH STANISŁAWOWSKICH

W czasach Stanisławowskich sam obyczaj domagał się od teatru dramatycznego licznych produkcji muzycznych. Każde przedstawienie należało za­czynać od uwertury, we wszystkich przerwy wy­pełniano tzw. muzyką antraktową. Okolicznościo­we kantaty, a w komediach także pieśni i piosenki wymagały pewnych umiejętności wokalnych. Po­wodzenie nowych gatunków (opera komiczna, wodewil) czyniło te kwalifikacje nieodzownymi; oczekiwano ich też w zasadzie od każdego aktora. Z biegiem czasu pojawili się w zespole soliści, dzięki organizacyjnym zabiegom Bogusławskiego, a potem także pedagogicznym Elsnera i Kurpiń­skiego, regularnie napływający do teatru od chwili utworzenia konserwatorium muzycznego (1821). Jednak nawet w czasach Królestwa nie tworzyli oni osobnego zespołu, mimo że repertuar obejmo­wał już sporo „wielkich’’ oper, obcych (m.in. Rossiniego, Webera) i polskich (przede wszystkim Elsnera i Kurpińskiego).

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *