TEATR BOGUSŁAWSKIEGO

Kiedy w 1797 na premierze melodramy Iskahar podniosła się kurtyna, widzowie lwowscy ujrzeli cichą dolinę, a w niej lud Inków pogrążony w mod­łach do wschodzącego słońca. Ledwie umilkł pobożny śpiew, na scenę wpadli zbiegowie dono­sząc o niespodziewanym napadzie wroga, który już jest w stolicy, pali, grabi i morduje. Ledwie i te słowa przebrzmiały, kiedy na grani gór otaczają­cych dolinę ukazali się hiszpańscy żołnierze z bronią gotową do strzału. Był to widok, który od pierwszej chwili wprowadzał w sedno sprawy, zgodnie z na­kazami klasycyzmu, ale jednocześnie, i też od samego początku, wytwarzał stan fascynacji, przez klasyków przyjmowany nieufnie, a najczęściej zwalczany.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *